Niestety nie mam zbyt dobrych wieści. Miałam okres napadów, tzn. na zmianę raz jadłam dużo, raz mało. Waga w pewnym momencie znów pokazała 58 kg, ale w końcu wzięłam się za siebie i jest 57. Na ćwiczenia niestety nie mam za bardzo czasu, wiecie, nauka i te sprawy. Dziś jadę na 18-stkę kuzyna. Nienawidzę takich imprez. Zwykle puszczają disco polo (Nie żebym krytykowała, po prostu nie przepadam za tym), zmuszają cię do tańca, stare ciotki się zachwycają, jak to się już wyrosło, pytają, czy się kogoś ma itp... po prostu nie lubię takich uroczystości. Ale hej, nie jestem przecież jedyna. Ale najgorzej będzie z jedzeniem. Jak narazie zjadłam ok. 500 kcal. Mama na pewno będzie wciskać mi jakieś jedzenie. No cóż, postaram się zjeść jak najmniej. Ostatnio nie działo się nic ciekawego. Wczoraj dostałam dwójkę plus z geografii. Mama o tym się dowiedziała, zaczęła się na mnie drzeć, że mi zabierze laptop, że internet odłączy, zaczęła mnie wyzywać ... dramat. Nic nie można załatwić na spo...